Juko skandal....
Juko skandal. Oni nie zrozumieliby jego prawdziwych pobudek, nie wierzyliby, że po prostu nie może postąpić inaczej. Z drugiej strony, sprzeczka z Beridzem mogłaby wyjść mu na korzyść: Batmanów nie będzie go zatrzymywał, o ile Beridze już się zraził...
Na zakręcie minął Kowszowa samochód osobowy, owiewając go chmurą gryzącego kurzu i spalin. Lecz po chwili auto zatrzymało się. Gdy Aleksjej zrównał się z nim, człowiek siedzący przy kierownicy zaproponował mu, że go podwiezie.
Samochód ruszył z dużą szybkością i zręcznie wymijał nierówności drogi.
— Wy dokąd? — zapytał szofer.
— Do zarządu budowy, którego kierownikiem jest Batmanów. Słyszeliście o takim?
Szofer skinął głową i bystrym spojrzeniem obrzucił uważnie Kowszowa.
— To dziwne, że was nie znam — powiedział przesunąwszy papieros z jednego kącika ust w drugi. — Nigdy was nie widziałem.